Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Przesilenie

Ostatnio mam wrażenie że ciągle narzekam na wszystko. Ale jak nie narzekać i nie marudzić, gdy słońce za oknem, a ja muszę siedzieć w domu zakopana pod stertą zasmarkanych chusteczek? Jeszcze nie dalej jak miesiąc temu przechodziłam strasznie męczące przeziębienie. Efekt był taki, że noce nieprzespane miałam ja i mój mąż. Bo tak mnie zatykało, że co godzinę się budziłam. Więc przez bite dwa tygodnie walczyłam z tym ustrojstwem sposobami domowymi, bo nikt nie chciał mnie leczyć “normalnie” (no jak to, przecież pani jest w ciąży! – o matko! nie wiedziałam!!). A tu proszę, powtórka z rozrywki. Smarkanko, kaszelek, tony chusteczek i czosnku. Po prostu pięknie. Zastanawiam się tylko, dlaczego lekarze są tacy opieszali. Lepiej żeby matka dwa tygodnie się męczyła, czy żeby szybko ją wyleczyć? Według tych pracujących w Sztumie – niech się męczy babsko jedno, chciało ciąże – to ma.

Na szczęście w nocy spałam w miarę dobrze, a dzisiejszą datę mogę opisać jako pierwszą noc Szymona. Kończymy 25 tydzień, i maluch skacze już zupełnie inaczej. Czasem czuć go ze wszystkich stron na raz, czasem robi meksykańską falę ; ) Do tej pory chyba spał razem ze mną, i byłam przekonana że po wczorajszym dniu – bardzo aktywnym z resztą – będzie tak tym razem. A nie było. Podświadomie czułam jak odstawia te swoje dzikie harce, a od rana średnio raz na godzinę – półtorej nadrabia to co czego nie mógł przez ostatnie 6 miesięcy, czyli skacze dalej ; ) Na razie przyjmuje to z uśmiechem i czekam kiedy obije mamusi nereczki ; )

8 komentarzy:

  1. O Chryste, ja tak straszliwie chorowałam chyba 1,5 miesiąca temu. Boże, co ja przeżyłam :D
    Kaszel, katar, ból gardła, gorączkę, WSZYSTKO! Obładowałam się czosnkiem, syropem z cebuli, potem tabletkami na gardło jakimiś tam, paracetamolem... W końcu przeszło, łaskawie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to, to, to... to właśnie przeżywam ;)

      Usuń
  2. Czasem z chęcią bym się cofnęła do obijania nereczek, mimo wszystko tęskni się za tymi momentami mając już maluszka u boku :)
    Dużo zdrówka Ci życzę, w ciąży wszelkie choroby są jak zmora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa - przyda się trochę tego zdrówka ;)

      Usuń
  3. rozumiem Twoje sfrustrowanie... ja dwa razy w ciąży przechodziłam cięższe przeziębienie i milion razy katary, które mogłam leczyć tylko syropem Prenalen i domowymi sposobami :(
    a teraz nie wiem co się dzieje, zmiana klimatu czy jak, bo od dwóch tyg mam zaklejony nos a woda morska nie bardzo sobie radzi... jak ja będę oddychać na porodówce? zdrowiej :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, choróbsko w ciąży to totalna masakra. Ja do nosa nie używam nic, poza inhalacjami. Jakoś mi pomagają... Myślę, że świetnie sobie poradzisz na porodówce, 3mam kciuki ;]

      Usuń
  4. Pamiętam, mi w ciąży doradzali paracetamol i naturalne sposoby.. Człowiek czuje się bezsilny, śmierdzący cebulą po pochłonięciu syropu z niej z nadzieją, że wreszcie zadziała, poci się czosnkiem, który je garściami - dla dobra dziecka i swojego, a przede wszystkim jest bezsilny, bo musi być zdrowy, ale.. nie może..
    Mam nadzieję, że wkrótce poczujesz się lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cebulowo - czosnkowy smrodek nie jest taki straszny do póki ma się katar... A jak już katar przechodzi - cóż... zaczyna się to robić także mój problem ;)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.