Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Witaminka O

No, to weekend za nami. Bardzo miły, z przyjaciółmi. A że z przyjaciółmi czas leci szybko… to o 4 poszliśmy spać ;) Podobało mi się. Mój mąż zabrał mnie także na spacer na plażę. Słoneczko, fale i duuużo jodu. Godzinka w sobotę i półtorej dziś. Człowiek od razu nabiera innego spojrzenia na życie. Promienie słoneczne dostarczają nie tylko witaminki D ale również O – optymizmu ;) A teraz już najwyższy czas wziąć się porządnie do roboty. Tylko pytanie jak? Odnoszę wrażenie, że ciąża rozleniwia. Są dwie opcje: albo dostaniesz hormonalnego kopa i będziesz biegać jak kot z pęcherzem i wszystko załatwiać a w momencie gdy zaczniesz rodzić masz wszystko przygotowane i dopięte… albo rozleniwisz się strasznie i stwierdzisz że masz jeszcze czas i znajdujesz tysiące innych powodów by te przygotowania w czasie odsunąć. Niestety nie czując “dzieciowego blues 'a” wpadasz w stan ciążowego rozleniwienia. I mnie to chyba spotkało. To znaczy nie jest to tak, że nie robię nic – proszę mnie nie brać za mega lenia ;) Ale rozważania nad różnymi opcjami, i nie możność dokonania ostatecznego wyboru w jakiejkolwiek kwestii jest strasznie męczące. Nigdy wcześniej moja decyzyjność nie była na tak niskim poziomie. Wszystko zwalam coraz częściej na Arka, wyznaczając ewentualnie zakres w jakim może się poruszać. Dlatego też muszę przyznać, że mój mąż jest bardzo dzielny. Pięknie stanął na wysokości zadania i jest dla mnie ogromnym wsparciem. Szczęśliwa była to godzina, w której los skrzyżował nasze drogi.

Mężu… czas się mobilizować ;) Wiosna w powietrzu i Syn w drodze. Będą niedługo…

15 komentarzy:

  1. Daj sobie luz i poodpoczywaj:) Serio! i nie czuj wyrzutów. Zobaczysz,dobra chwila na ogarniania rzeczywistości przyjdzie szybko i jak Cię zagna do pracy, to sprawi Ci tyle radości, że hoho!
    Ależ zazdroszczę spaceru po plaży. My dziś brnęliśmy z wózkiem przez resztkę śniegu. W słońcu:) Bajeczna niedziela!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego luzu czasem człowiek ma w nadmiarze. Ale z drugiej strony kiedy z niego korzystać jak nie w ciąży? ;) Potem impreza się kończy ;) I pozostaje wózek i roztopy zapowiadające wiosnę ;)

      Usuń
  2. mam tak samo. Stwierdzam, że ciąża to poprostu przywilej. Z drugiej strony to my nosimy w brzucholu maleństwo, mamy pobierana krew i wszelkie inne dolegliwosci spadają na nas. Ojcowie moga troche nas poznosić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, nawet "muszą" a nie "mogą" ;) z resztą nie da się ukryć że zdecydowana większość z przyszłych tatusiów całkiem nieźle opanowała znoszenie swoich ciężarnych kobitek ;)

      Usuń
  3. Denerwuję się sama na siebie, bo nie mogę za długo stać i brzuch zaczyna ciągnąć. Pochodzę trochę dłużej i czuję zmęczenie... A ja nie lubię być zależna od kogoś i sama chcę ugotować obiad czy powiesić pranie. Ale z drugiej strony trzeba odpuścić dla dobra Maleństwa, wiec precz z wyrzutami sumienia.
    A słońce i chwila relaksu nam się należy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie po prostu dałam czas. Ciężko było mi się przestawić na wykonywanie standardowych czynności w zwolnionym tempie, ale kiedy się udało to nawet wyrzuty sumienia że np. pranie nie zrobione nie przeszkadzały mi zbytnio ;)

      Usuń
  4. Ja na początku miałam mnóstwo energii i aktywnie spędzałam czas a teraz im bliżej rozwiązania tym mniej mi się chce i wcale nie mam wyrzutów z tego powodu.Jak się czuję zmęczona to odpoczywam no o ile się da,bo przy przedszkolaku nie często jest to możliwe ;)
    Morza bardzo zazdroszczę :)Też przydałby mi się taki zastrzyk energii,ale za daleko niestety mam nad morze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę tej energii z początku. Nie była mi ona dana. W zasadzie mogę stwierdzić, że cała ta sytuacja jest dla mnie eksperymentem. Okazuje się, że być w ciąży trzeba się nauczyć. To nie jest taka prosta sprawa ;)

      Usuń
  5. mi w ciąży też strasznie trudno podejmować decyzję, dobrze, że mam S. który często mi pomaga rozwiązać moje dylematy ;) u mnie z energią było super do momentu kiedy nie rozpoczął się 30tc nie dość, że muszę leżeć, to wstać z łóżka jest strasznie cieżko ale damy rade ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że dasz radę :) i fajnie słyszeć, że nie tylko ja mam poziom zero decyzyjności ;) pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Zazdroszczę spaceru, sama do morza mam ledwie dwadzieścia minut piechotą, ale prikaz leżenia wciąż mnie obowiązuję i o spacerze mogę sobie pomarzyć. Ciesz się tym tak długo, jak możesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie, przykaz leżenia może być uciążliwy... ale za to masz bliżej do morza niż ja i później będziesz mogła częściej takie spacery robić :)

      Usuń
  7. Oj my chyba sobie czasem nie zdajemy sprawy, jak bardzo dzielni i odważni są nasi faceci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że podziwiam tych, którzy są zdecydowani uczestniczyć w porodzie i mimo swoich lęków i ogromnego stresu nie wycofują się, wytrzymują do końca, wspierają i jeszcze potem wspominają jako coś pięknego. To jest prawdziwa miłość :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.