Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Krótko…

Właśnie wróciłam z ostatnich zajęć ze szkoły rodzenia. No dobrze, trochę ubarwiam, bo pani położna zasugerowała, że jeszcze na dwa – trzy zajęcia mogłabym pochodzić, jako że trzy pierwsze opuściłam. Ale przyznam się szczerze – cholernie mi się nie chce, i chyba sobie daruję. Gdyby mi się wszystko tak chciało, jak mi się nie chce… eh….. Dziś było o karmieniu piersią, laktacji, i o wyprawce do szpitala. Generalnie, w Sztumie to jest tak, że dla małego oprócz pampersów mam nie brać nic więcej, poza Bepanthenem. Dopiero na wyjście ciuszki, kocyki i inne pierdy… Dla siebie dwie koszule, osłonki na piersi, klapki pod prysznic, do chodzenia, podkłady poporodowe (opcjonalnie) oraz kosmetyki swoje codziennego użytku…. Czyli chyba taki standard okołoporodowy plus oczywiście dokumenty. 
Pierwsze pranie mam za sobą. W ruch poszły kocyki i ręczniczki kąpielowe. Suszą się pięknie na balkonie. Za niedługo pójdą w ruch – a raczej w pralkę, pieluchy tetrowe i flanelowe razem ze śpiworkami. A potem już ciuszki… Uzupełniłam też trochę zakupy wyprawkowe, a zamierzam też zakupić Baby Box – zainspirowana przez Mamę Maksa. Ale ten gadżet zamówię po majówce, kiedy finanse dostaną zastrzyk wsparcia. 
Jako, że dziś chodzę strasznie senna, chyba zaraz idę spać. Strasznie ciężko mi za cokolwiek się było wziąć, chyba z trzy razy się mobilizowałam żeby zrobić pranie – a zrobiłam dziś dwa i ugotować obiad. A czuję się tym tak wykończona, że aż dziw że same mobilizowanie się, może być tak męczące ;)

Właśnie dostaliśmy informację, że nasi znajomi rodzą. Leonku, zapraszamy do nas ;) Mamo i Tato Leona – 3mamy kciuki ;)

4 komentarze:

  1. no nisetyety ja też tak mam -zrobie pranie i jestem tak zmeczona a nie mówiąc już o moich nogach -tak cholernie mnie bolą:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba wszystkie tak mamy, ja to się dzisiaj nie podniosę z łóżka.. A po teście glukozowym jestem jeszcze bardziej przymulona.

    OdpowiedzUsuń
  3. śpijcie, śpijcie! śmiałam się z tego spania na zapas - a teraz największym marzeniem jest godzina snu... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. To chyba naprawdę przesilenie wiosenne. Ostatnie dwa dni zasupiałam o godzinie 20. Dziwne, bo normalnie mam dużo energii i chodzę spać nie wcześniej niż o 23...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.