Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Zainspirowana…

Postem Sroki, zaczęłam się zastanawiać: po co piszesz bloga? Dlaczego siadając do komputera zaglądasz do innych blogowiczek i z ciekawością patrzysz co u nich słychać, o czym dziś napisały? Czy chodzi Ci o popularność i tylko o popularność? Czy blog jest dobry, czy zły? Może źle piszesz, może dublujesz, może bredzisz, może piszesz o niczym?

I w końcu między jednym a drugim smażonym naleśnikiem mnie olśniło: przecież stworzyłam to miejsce, bo lubię pisać. Bo cieszę się, że może ktoś zajrzy, poczyta, czasem zostawi po sobie ślad. Jestem w  100% pewna, że gdybym pisała do zeszytu, słowa te nigdy nie znalazłby odbiorcy, nawet przypadkowego. A tu nagle okazuje się, że dzięki takiemu pomysłowi, mogę nie tylko rozwiać swoje wątpliwości, poczytać rady, czy zobaczyć jak radzą sobie inne kobitki. Mogę poczuć przynależność do grupy Mam i Przyszłych Młodych Mam, zobaczyć co uważają za przydatne dla siebie, z jakich produktów korzystają, czy co akurat kupują. Tak, życie blogowej mamy wciągnęło mnie, lubię to po prostu. I na facebooku udostępniam swoje posty, by moi znajomi zobaczyli z czym akurat się mierzę ;) I rozumiem również postawę Sroki, i jej zniesmaczenie. Bo jak można się nie zrazić, kiedy się wchodzi na blog, który ma być o rodzicu i dziecku, a po lewej i prawej ogląda się kaskady banerów reklamowych?

I napisała to ta, która nawiązała współpracę z jedną z firm… ;) Cóż za ironia, prawda?

A teraz idę malować paznokcie… i będzie to lakier z AVONU a zmywacz z Rossmana ;)

5 komentarzy:

  1. Zmywacz z Rossmana rządzi! :P
    A wracając do tematu, nie pisałabym chyba d zeszytu. Założyłam blog, bo chciałam mieć kontakt z innymi mamy obecnymi, jak i przyszłymi. Blogowanie sprawia mi przyjemność i na pewno nie wiązałam z tym korzyści finansowych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie mam tak samo jak Ty. Chodzi o czerpanie przyjemności z pisania do kogoś, a nie do zeszytu. Jednak pisaniu po swojemu a nie jak oczekują tego czytelnicy, sponsorzy czy teściowie albo rodzice;)

      Usuń
  2. Nie widzę nic złego w nawiązywaniu ewentualnej współpracy o ile jest się do danego produktu przekonanym. Ja jak na razie zaczynam więc opcje ewentualnej współpracy jeszcze hen hen przede mną ;-) A bloga założyłam żeby podzielić się moimi spostrzeżeniami, może komuś pomóc, sama się czegoś dowiedzieć. Nikt nie jest alfą i omegą. A nasze dzieci to poważna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie kontakt z innymi mamuśkami jest nieoceniony, nie chciałabym z niego rezygnować na rzecz zapisków do zeszytu, który i tak po pewnym czasie wylądowałby w koszu, bo nie byłabym w stanie sama siebie czytać. Odbiorcy bloga dodają mi skrzydeł i aż chce mi się pisać. A na posty innych czekam z niecierpliwością:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy pewnie ma swój osobisty powód i pomysł na pisanie bloga. Kontakt z innym Ciężarówkami i Mamami jest super, bo wymieniamy się swoimi doświadczeniami i emocjami . Nie zależy mi na popularności. Ja po prostu cieszę się, że zaglądają do mnie super Kobietki:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.