Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Zdziwienie 30tego tygodnia

Człowiek tak sobie śmiga już 7 miesięcy, z zapaloną czerwoną lampką pod kopułką “ciąża”. Śmiga sobie, czasem sobie myśli o tym, że trzeba coś dla malucha kupić, notuje, obserwuje jak brzucho rośnie. Co miesiąc jeździ do lekarza. Czasem z lekkim niepokojem wchodzi na wagę, albo sięga po czwartego już tego dnia cukierka czekoladowego. Czasem pada zmęczony na kanapę w połowie dnia, i zastanawia się (trochę głupio) czemu tak sapie, przecież maratonu nie przebiegł, worków z kartoflami też nie nosił… I tak nagle człowiek siada i liczy… liczy, liczy i co wychodzi? “Toż cholera jasna!! Zostało 10 tygodni!! Zaraz, zaraz… a gdzie te pozostałe trzydzieści?!” :) Taką to właśnie człowiek – w mojej osobie – miał wczoraj końcówkę dnia.

Innym objawem biegnącego czasu są już teraz zupełnie inne ruchy Szymka. Właśnie wczoraj dotarło do mnie, że nie są to już delikatne przewroty, muskania czy “bąblenia”. Coraz częściej zamieniają się w “tańczący brzuch”, ukłucia i szturchnięcia (żeby nie powiedzieć porządne kopniaczki). Na przykład wczorajszy wieczór, to był taniec na pęcherzu swojej kochanej mamy. Tak, tak… Malec tańczył wytrwale przez około godzinę przypominając mi, że tam jest, jak to dzielnie rośnie, i  dobrze powtarza swoją rolę przed wielką premierą. W nocy również nie zapomniał o mamie, i także wiedział że ćwiczyć trzeba, a tylko najlepsi dostają Oskara ;)

Na koniec dodam, że po świętach waga jednak drgnęła. Początek trzydziestego tygodnia to jeden kilogram więcej (co w sumie daje 8 kilo), pragnienie na poziomie smoka wawelskiego, swędzące piersi i brzuch, oraz łóżko przeniesione w pobliże WC. Dokładnie rzecz biorąc – do łazienki. :)

4 komentarze:

  1. Sama się śmieję, że niedługo będę sobie ścielić w wannie, co by mieć bliżej toaletę, siusianie po nocy staje się coraz bardziej męczące. Czas leci strasznie szybko, jeszcze niedawno zazdrościłam dziewczynom, które są "wyżej" ode mnie w ciąży a teraz sama jestem już na połowie i pewnie od tego momentu czas jeszcze bardziej przyspieszy. Nim się obejrzysz a Szymek będzie z Tobą:)

    OdpowiedzUsuń
  2. no to kochana się zaczęło... zobaczysz ile niespodzianek przyniesie Ci te 10 tygodni ;) radość, radość, radość... a oprócz tego więcej lęku, strachu, siusiania, wiele decyzji do podjęcia... itd, zegar znacznie przyspieszy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o matko polko... to ten zegar może jeszcze szybciej lecieć ?! ;]

      Usuń
  3. No ja tez jestem w 7 miesiacu:)-czas tak szybko leci :)
    co raz bardziej się mecze :)
    zapraszam do mnie na pewno znajdziemy ciekawe wspólne tematy:)*
    http://onlytheoriginalstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.