Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Ostatnie

Godzina W: Jutro. Godzina 8 szpital w Sztumie.
Dziś. Godzina 14:04, pełen spokój ze szklanką koktajlu truskawkowego w ręce. Ciekawe jak będzie się zmieniał mój stan psychiczny wraz z upływem godzin. 15.30 idziemy na kawę do dziadka. Ostatnia kawa u dziadka we dwójkę (lub trójkę – nie wiadomo czy pies idzie), ostatnia niedziela we trójkę, ostatnie porządki w trójkę… Czuję dziwny spokój, choć powiem szczerze że nie bardzo mam ochotę na gwar rodzinnej kawy i ponowne roztrząsanie i słuchanie “no, to już będzie inaczej”, “no to wszystko się zmieni”, “a czy boicie się?” … i setki innych pytań, stwierdzeń, które słyszę od jakiś dwóch miesięcy… oklepane, nudne… już nie wiadomo co odpowiadać, jak komentować.
Torba praktycznie spakowana, plecak “na wyjście” gotowy. Ostatnie pranie – by mężu miał skarpetki na tydzień ;) – zrobione. Komódka złożona czeka na nowego właściciela i jego ciuszki. I jeszcze historia łóżeczka. Jak wspominałam – łóżeczko przyjechało białe. Jako, że było rozłożone, Arek przystąpił do skręcania mebla. Niestety, wystarczył rzut okiem po skończonej pracy, by stwierdzić że białe łóżeczko nie jest nawet ładne. Prezentowało się brzydko, trochę obdrapane, niezachęcające. Zgodnie stwierdziliśmy, że trzeba je oddać i kupić nowe. I dziś właśnie zamawiamy łóżeczko. W tygodniu pewnie przyślą, więc mąż będzie miał zajęcie. Ja zobaczę je “na żywo” po wyjściu ze szpitala. Wszystko jak zwykle na ostatnią chwilę, na wariackich papierach… czyli w naszym stylu. A tak dzielnie walczyłam, by było inaczej…

10 komentarzy:

  1. to już jutro! Jak to zleciało. W takim razie czekamy na Was:)
    Masz rację że gadanie rodziny o zmianie, jaką jest dziecko, jest doprawdy wkurzające.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciskam mocno kciuki i jestem pewna, że będzie dobrze. Cudowny czas przed Wami! I nam gadali, że po ślubie wszystko się zmieni. Nie zmieniło się nic.Potem wszystko miało się zmienić po narodzinach i zmieniło, ale na lepsze. Poczuć ten początek było wspaniale. Daj się czytać i dzięki za mobilizację do pisania:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki Kochana,będzie dobrze :*

    OdpowiedzUsuń
  4. A zmieni, zmieni, jak się para decyduje na dziecko, to jest świadoma, że tak samo nie będzie...ale oczywiście trzeba o tym przyszłym rodzicom przypominać, żeby nie zapomnieli przypadkiem:)
    Ależ jestem ciekawa Szymka.
    Paula! Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło sprawnie i gładko. Pamiętaj, że smutki po porodzie to tylko hormony i przejdzie po kilku dniach, jak się hormony wyrównają.
    Życzę Wam zdrowia, bo teraz to się będzie przede wszystkim liczyło przez najbliższe dni.
    Ściskam wirtualnie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. powodzenia, trzymamy mono kciuki i czekamy na wieści :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Och, ciekawe, czy to już:) Myślę o Was od rana!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.