Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Pierwsze truskawki za płoty

Mąż wczoraj stanął na wysokości zadania, uprzedził myśli żony i kupił… pierwszy kilogram pysznych Polskich soczystych truskawek ! ! !  ;) Wypiłam chyba z litr koktajlu. Jeneczki, jaki on był pyszny. Szymonowi chyba też smakował, bo później rozpychał się niemiłosiernie. Jestem tak zachwycona tymi truskawkami, że nawet cena – 8 zł za kilogram – jakoś mi nie osłabiła apetytu. :) Uwielbiam sezon na truskawki. Wtedy czuję, że już mamy prawdziwe lato… mimo że za oknem nie zawsze jest “wakacyjnie” – tak jak dziś na przykład. Szaro, chłodno i chyba będzie padać. A ja mam jeszcze miseczkę dorodnych truskawek… niech sobie pada ;)
No dobrze, co u nas w 38 tygodniu? Szymek warzy około 3 190 g. Ułożony nisko i w gotowości do startu. Zbytnio nie narzeka, że mu ciasno (tak powiedziała lekarz, ale to nie jej żeberka obija;) ), odpoczywa i zbiera siły. Nie obyło się bez zachwytów (tak jak ostatnio), jaka to wielka szkoda  że nie będzie porodu naturalnego. Szyjka krótka, mały w gotowości, wszystko poszłoby gładko. I pójdzie. Tyle że na salę operacyjną i pod nóż. I właśnie … dziś miałam skoczyć na oddział, ale mój małżonek koniecznie chce iść ze mną. I chwała mu za to, tylko dlaczego ja musiałam tą “wycieczkę” na jutro odłożyć, bo dla niego ważniejsza praca niż moje niecierpliwe oczekiwanie? Oczywiście ustąpiłam, i wybiorę się jutro z rana na oddział z mężem. Dobrze wiedział, że tak zrobię, bo wiem że też się martwi, oczekuje i niecierpliwi. Jednak zawsze to ja muszę ustępować, walczyć ze sobą… a przecież wie ile mnie kosztuje cała ta sytuacja i bieganie “wokół” szpitala.  Naprawdę, czasem zrozumieć faceta jest mi ciężko :| Informacją pocieszającą jest też stwierdzenie mojej lekarz, że organizm tak ładnie się przygotowuje, że jak przebadają mnie na oddziale to raczej nie powinni mi kazać dłużej czekać. W poniedziałek – wtorek powinno być po wszystkim. Tak się właśnie nastawiam. “nie ma co dłużej czekać na akcję porodową” jak to powiedziała lekarka. Także, ja przez najbliższe dni leżę i pachnę ;) Tryb oczekiwania włączony ;) Jutro relacja z wizyty na oddziale…

13 komentarzy:

  1. Ależ zleciał ten czas szybko, prawda? :) Już wiesz, że niedługo, lada moment będziesz mieć synka po tej stronie :))

    A truskawki...chodzą za mną i chodzą. Chyba czas się wybrać do pobliskiego warzywniaka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zleciał czas, zleciał. Teraz mały musi grzecznie siedzieć do poniedziałku w brzuszku ;)

      Usuń
  2. oj a ja mam takiego smaka na truskaweczki i nikt mi nie chce ich kupić :)
    ajć a sama nie mam siły już chodzić bo brzusiu duży:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już też raczej kulam się tylko po domku... nie mam siły na dalsze wycieczki ;)

      Usuń
  3. Jak to zleciało. Jeszcze kilka dni i Szymek wyląduje:) Czekamy z niecierpliwością:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo to teraz beda relacje z zycia Szymka po tej stronie.

    OdpowiedzUsuń
  5. My też już wcinaliśmy. Miodnie smakowały.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow! Odliczanie do godziny zero!!!
    A na truskawki to moge tylko popatrzeć, bo ostatnio miałam wysypkę, więc nie chce ryzykować:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi :( Obiecuję już więcej nie wspominać o truskawkach ;)

      Usuń
  7. Super, już niedługo będziecie razem z maluszkiem :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.