Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Upragniony dźwięk

Jak pisałam wcześniej – Szymkowi ciężko przychodzi odbijanie. Zdarzało się nam parę razy go nosić na ramieniu nawet do 40 minut, żeby wydał z siebie upragniony przez mamę dźwięk. Ósma rano, Gnomek najedzony, przewinięty… I zaczynam go nosić. Mija 10 minut – nic. Mija kolejne 10 minut – dalej nic. Szymka przejmuje ojciec. Mija 5 minut – ojciec zrezygnowany odkłada dziecko do leżaczka. Szymek po 3 minutach zaczyna marudzić, wystawiać języczek i pchać rączki do buzi. Przychodzi ciocia Agata, bierze Gnomka na ramię. Mija 7 minut, nagle słychać upragniony “bek”. Po pełnej zachwytu ciszy, jaka zapadła w domu, daje się słyszeć równie pełne zachwytu westchnienie zgromadzonych: “Ooooooo…!” :)
A teraz powiedzcie mi, drogie Panie (i Panowie – jeśli tu zaglądacie) czy to już ten etap “ześwirowania” dziecięcego? ;)

12 komentarzy:

  1. Malenstwa odczuwają czy osoba która je trzyma jest spieta czy nie. Jeżeli tak to dzidzius też zepnie mięśnie, w tym brzuszek i nie zrobi "bek". Dlatego najszybciej udało się cioci jako osobie najmniej zwiazanej i najbardziej wyspanej ;-) Polecam kilka głębokich wdechow przed wzięciem na rączki a w trakcie kolysanke na ustach ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za radę. Próbuje wszystkiego :)

      Usuń
  2. Hihi tez przez to przechodzilam- to norma.

    OdpowiedzUsuń
  3. taa, to już ten etap,potem będą kolejne równie ciekawe:) Każdy etap ma swoje dobre i złe strony. Jak sobie pomyślę, jak to było fajnie, gdy synek nie potrafił przemieszczać się po domu:)) A tak poza tym u mnie maty edukacyjne do wygrania - zapraszam serdecznie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie chaos goni chaos... nie mogę się doczekać kiedy mały zacznie się przemieszczać ;)

      Usuń
  4. Też strasznie przejmowałam się tym bekaniem, a raczej jego brakiem. Matko, jak ja panikowałam.... Jak nie chce odbeknąć to połóż go na trochę na boczku, plecki podeprzyj wałeczkiem z kocyka. Po kilku minutach znów weź na ręce, powinno być łatwiej. Ale jak i to nie pomoże to się nie stresuj. Niektóre dzieci po prostu nie odbijają. I już. Może taka uroda Gnomka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gnomek odbija. Naprawdę potrafi. Czasem ja walnie, to żaden dorosły facet by się nie powstydził ;)

      Usuń
  5. hihih :) A ja nie odbijałam Matiego, kładłam go po prostu na boczku po jedzeniu. Także tego typu ześwirowanie mnie ominęło. Nie oznacza to jednak, że nie świrowaliśmy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym tak chciała. Niestety Szymek potrafi się domagać swojego...

      Usuń
  6. Ja jak moim synkom nie chciało się odbić, odkładałam ich na chwile a potem znów brałam i przeważnie za chwilę im się odbijało. Przy pierwszym bardziej pilnowałam żeby mu się odbiło a i częściej mu się ulała a przy drugim wyluzowałam i jak nie chciało mu się odbić to kładłam go na boczek i bardzo rzadko mu się ulewało. Śmialiśmy się, że chłopaki bardzo szanują mleczko i nic nie chcą oddać :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.