Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Zwroty akcji


No nie wiem... naprawdę nie wiem co o tym myśleć. I cholernie boję się zapeszać. Ale od początku. Jak Wam relacjonowałam - Szymkowi odwidziała się pierś. I tak już trzeci dzień. Do tego dwa dni krzyku. Przez dwa dni dymałam z ręcznym laktatorem co dwie godziny.
Zajechałam się na maksa, aż w końcu dziś stwierdziłam że kupię elektryczny. Po cześć łudząc się też trochę, że będzie bardziej efektywny.  Mały jak te ostatnie dni dostawał z butli moje mleko (pod koniec już z nieznaczną domieszką mm gdyż nie udawało mi się odciągnąć wystarczającą ilość mleka), wydawał się spokojniejszy i bardziej skory do współpracy. Po powrocie z zakupów przyszła kolejna pora karmienia mojego Gnomka. Po raz kolejny, jednak nie licząc na wiele, postanowiłam spróbować Go przystawić do piersi. Mały złapał i zaczął jeść. Moje zdziwienie było ogromne :) Do komputera usiadłam chwile po kolejnym karmieniu z piersi. Nie wiem co małemu strzeliło pod rudziejącą kopułką, ale chyba (odpukać: "puk - puk") mu się odwidziało. Na prawdę, to dopiero początek, a ja już czuję że Młody któregoś razu nas wykończy ;). Wdał się w tatusia, i czyha na wrażliwą mamę ;). Muszę przyznać, że te ostatnie ni były dla mnie bardzo męczące psychicznie. Oczywiście tonący poradników się chwyta, więc i ja sięgnęłam po poradnik pt. "Zaklinaczka dzieci" autorstwa Tracy Hogg - poleconą przez Kasię Ingielewiczw jednym z komentarzy. Jak już skończę, to podzielę się swoimi wrażeniami. Tymczasem uciekam na mały zasłużony relaks. I na odciąganie pokarmu. Tak, na wszelki... 



PODPIS

25 komentarzy:

  1. ojoj... nie zazdroszczę, ale dobrze, że na pierś się znów namyślił. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, mam nadzieje że narazie tak zostanie ...

      Usuń
  2. :) trzymam kciuki, żeby mu się faktycznie odwidziało i żeby karmienie w końcu było przyjemnością :) co do laktatorów miałam elektryczny z Medeli i jestem bardzo zadowolona z niego, także polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. to gorąco Ci życzę żeby już teraz Synek żadnych takich akcji nie uskuteczniał ;-)
    a Tracy Hogg dostałam w ciąży i po przeczytaniu kilku stron pozbyłam się czym prędzej - poszłam w stronę RB - u Ciebie tez widziałam posta o Księdze Rodzicielstwa Bliskości i ta książkę polecam Ci gorąco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc nie utożsamiam się z żadnym "nurtem" wychowania dzieci, poprostu szukam sposobu na ułatwienie życia Szymkowi i sobie. Jeśli ma pomóc chustowanie - why not? A jeśli sprawdzi się "łatwy plan dnia" proponowany przez Tracy Hogg, również powiem "why not?". Czytam - bo szukam, coś z tego napewno wyniknie. I mam nadzieję że będzie to dobre dla nas ;)

      Usuń
  4. Już powoli zapominam jak to było na początku. Ale wydaje mi się, że Szymon miał po prostu tzw. kryzys laktacyjny. Zwykle takie kryzysy występują w 3 i 6 tygodniu życia, a potem w 3 miesiącu. Nie pamiętam już czy później też. Lepiej nie podawać wtedy mleka modyfikowanego a zwyczajnie jak najczęściej przystawiać do piersi. Ale nie chcę się tu wcale wymądrzać. Jakby co informacje na pewno znajdziesz na jakiejś sensownej stronie internetowej. Głowa do góry. Po kilku dniach taki kryzys mija. Najważniejsze to się nie stresować, bo nie ułatwi Wam to sprawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zaczynam tak myśleć. Naprawdę, czasem myślę że to moje dziecko mnie wykończy ;)

      Usuń
    2. Gdy do Ciebie zaglądam, mam wrażenie, że przeżyłam wszystko to co ty teraz. Były bóle brzuszka, kryzysy laktacyjne (miałam wrażenie, że jeden się kończy by mógł zacząć się drugi), do tego karmienie całymi dniami i nocami. Książkowe karmienie co 3 godziny odbywało się gdzieś do 3 tygodnia, potem Syn postanowił, że sprawdzi moją wytrzymałość albo czy rzeczywiście tak mocno go kocham i żądał karmienia mniej więcej co godzinę. Zważywszy, że jadł przez 30 minut, potem 10 minut czekania aż mu się odbije, zmiana pieluchy (a tych zużywał kilkanaście dziennie)... i tak zostawało mi całe 10 minut dla siebie - szaleństwo. A potem znów: "Mamo, chętnie bym coś przekąsił. Ty wiesz co...". No i przeżyliśmy. Ja dałam radę, to Ty też dasz. Moje najważniejsze zdanie-klucz na przetrwanie tych pierwszych miesięcy to: "Wszystko mija!". Mi pomagało widzieć światełko w tunelu i nie sfiksować. Niedługo zapomnisz o tych wszystkich wzdęciach, bólach, płaczach i kryzysach. Szybciej niż myślisz.

      Usuń
    3. Pocieszająca jest sama myśl, że nie ja jedyna to przechodzę. Że są inne mamy, bogatsze o te doświadczenia, które teraz ja zbieram :)

      Usuń
  5. Ale macie jazdy.. nie zazdroszczę. Chociaż u nas też ostatnio nie jest kolorowo, mały jakiś płaczliwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może pogoda? Jak spojrzałam z okno to samej mi się chciało płakać...

      Usuń
  6. Pytałam mojej przyjaciółki, świeżej mamy, co jest najtruniejsze w obsłudze bobasa na dzień dobry. Odpowiedziała "karmienie". No i właśnie, mam nadzieje, że twój już nie wzgardzi piersią więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze to ja te ksiazkowe rady mam w powazaniu dziecko- kazde- rozni sie od siebie po prostu trzeba kierowac sie miloscia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każda rada mądra jest na wagę złota. Przecedzona miłością i zdrowym rozsądkiem i dopasowana do sytuacji, dziecka, rodziny, miejsca... jest bezcenna. Nikt przy zdrowym rozsądku nie będzie stosował poradnikowych wskazówek od linijki... w każdym razie na pewno nie ja...

      Usuń
    2. O ! I o to w tym wszystkim chodzi!!!

      Usuń
    3. O! I o to właśnie w tym wszystkim chodzi!!!

      Usuń
  8. Super, że mały znów "przeprosił" się z piersią. Moja mała najpierw odmówiła piersi w dzień, pijąc tylko w nocy przez sen. Ale zdarzyły się noc po nocy,że odwracała głowę od piersi i budziła dzikim wrzaskiem pół bloku. Chcąc nie chcąc zaczęła się butla, a pokarm zanikł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. boje się też, że mi szybciej zaniknie... ale póki co odciągam...

      Usuń
  9. I jak w końcu? Elektryczny laktator jest bardziej efektywny?
    Mag

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak tam u Was?Lepiej? :*
    p.s nie lubię odciagania mleka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie cierpię odciągać. Ale nie mam wyjścia - młody w dzień o cycu nie chce słyszeć ;(

      Usuń
  11. ja używałam ręcznego ;) tylko po operacji w szpitalu potrzebny był elektryczny, a tak mogłam machać na ręcznym :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Wytrwałości i cierpliwości życzę :D

    http://zapracowanamamaijejswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze, że znów wrócił na pierś:) Teraz na pewno będzie Wam lżej:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.