Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Medice, cura te ipsum

Ręce mi opadły. Wnerw mnie bierze. I w sumie gdybym nie była zmęczona to pewnie klęłabym na czym świat stoi. Co prawda ZUS i NFZ na mnie kokosów nie zbiją, ale przez te pięć przepracowanych lat, okradali mnie z niezłej części mojej pensji. Więc ja się pytam: dlaczego płacę za coś, z czego nie mogę korzystać?
Szymkowi lewe oczko znowu ropieje. Ba, zaczęło nawet puchnąć. Więc chcieliśmy wybrać się do okulistki, u której byliśmy ostatnio. Dzwonię – telefon wyłączony. Arek pojechał i po powrocie mówi, że okulistka go spławiła i kazała czekać do poniedziałku. Dlaczego? Bo nie ma pani recepcjonistki, i ona na NFZ nie umówi. Choć wyraźnie dała do zrozumienia że pamięta sprawę, generalnie ma to w nosie i każe wrócić w poniedziałek za tydzień. Oczywiście, gdybyśmy chcieli prywatnie, pewnie nie było by problemu. Więc ja się pytam: gdzie moje prawo do bezpłatnej opieki zdrowotnej? Moje, i mojego trzymiesięcznego dziecka? Wygląda ono w ten sposób, że albo muszę błagać lekarza o poświęcenie mi chwili lub czekać na wizytę miesiącami (do tego czasu się przekręcę, albo wyląduję w szpitalu), muszę znosić ich gburowatość albo muszę wyłożyć z własnego portfela. “Wstyd!” Aż chce się zakrzyknąć. Przeważająca większość lekarzy nie potrafi lub nie chce rozmawiać z pacjentem. Ignoruje go, olewa… bo “NFZ nie daje kasy”, bo “limity się skończyły”, bo “papierkowej roboty tyle”. Ale czy winny jest tylko “system”? Nie do końca. Przynajmniej ja tak nie sądzę. Lekarz, też człowiek. Ale człowiek butny, człowiek wiecznie głodny większej pensji, człowiek mówiący “nie” kasom fiskalnym. Człowiek zwalający wszystko na “system”, którego de facto jest częścią.
Lekarzu, ulecz się sam…
podpis BLOG

8 komentarzy:

  1. Ubolewam nad tym samym i szlag jasny mnie trafia :(
    Lepiej podjedźcie na jakiś ostry dyżur jak będzie gorzej, ale życzę żeby nie było!

    OdpowiedzUsuń
  2. brak słów. Sama ciągle męczę się z Zus;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja babcia powtarzała 20 lat temu, żeby chorować trzeba mieć zdrowie ... i nic się od tamtego czasu nie zmieniło ... w Polsce oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stara prawda, szkoda że dotyczy też trzymiesięcznych dzieci...

      Usuń
  4. przykre to, bo niestety prawdziwe. system jednak tez jest beznadziejny...

    OdpowiedzUsuń
  5. NFZ... ehh, dlatego ważne, by dzidzia była zdrowa, bo w naszym państwie lepiej nie chorować. Dużo siły wam życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję Ci szczerze. Można się załamać, bo chodzi o zdrowie dziecka. Na szczęście w stolicy jest raczej inaczej. Tu mam wrażenie lekarz bał by się tak odpowiedzieć, bo wiedziałby, że to może się źle dla niego skończyć. Poza tym konkurencja jest duża. Tu chyba bardziej dbają o pacjentów (może ze strachu?). Oczywiście pewnie zdarzają się wyjątki. Na szczęście nie doświadczyłam jeszcze niczego złego... Zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Lekarzem powinien być ktoś z powołania. To jest niesamowity zawód, jestem pod wrażeniem po "Lekarzach", ale niestety większość lekarzy to gbury i ignoranci...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.