Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

“(…) oddałem wszystko, żeby wszystko mieć.”

Książki zawsze były moim konikiem. Od dawien dawna kształtowały moją wyobraźnię, marzenia, i stety – niestety oczekiwania od życia. Wiele jest książek które zajmują szczególne miejsce w moim sercu i pamięci. O których czasem zapominam, ale prędzej czy później do nich wracam. Bo śmiało mogę powiedzieć, że je kocham.

I choć czytam bo kocham, nie zawsze wszystko, nie zawsze chętnie. Wiadomo: gust, upodobania i takie tam. Jest jednak jedna książka, która ma szczególne miejsce w mojej duszy. Przypominam sobie o niej raz – dwa razy do roku, pierwszego września i 1 sierpnia. O jakim tytule mówię? “Kamienie na Szaniec” Aleksandra Kamińskiego. Jako, że jest to lektura szkolna, zakładam że większość z Was zna temat.  
Dlaczego tak cenię tą książkę? Ciężko mi powiedzieć. Może dlatego że sercem marzę o tak charakternej młodzieży lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku? W sensie marzę, by dzisiejsza młodzież była podobna. Ktoś powie, że idealizujemy pokolenie międzywojenne i wojenne. Że to nie tak, że wszyscy byli nieskalani, piękni i odważni. A ja odpowiem, że Im się należy. Tak samo jak należy pamiętać o Nich. Podobnie jak my, mieli marzenia i plany. I byli patriotami, jakich teraz nie ma. Albo jakich mało, jak nigdy wcześniej. Z tą różnicą, że my mamy więcej szczęścia. A w czasach wojny wszystko jest brudne. Nie rozróżnisz czarnego czy białego.

polska-walcząca

Dlaczego teraz piszę o “Kamieniach na Szaniec” ? Zbliża się premiera ekranizacji. Kiedy zobaczyłam pierwszą zapowiedź w kinie, ucieszyłam się. Wiedziałam, że muszę zobaczyć film. Choć ostatnimi czasy przejechałam się na polskich filmach wojennym (Obława, W ciemności), to nie byłabym sobą gdybym odpuściła sobie wizytę w kinie. A kiedy ominęła mnie premiera singla promującego Kamienie w radiowej Trójce… co tu dużo mówić: musiałam ratować się youtube.pl  by pozbyć się uczucia zawodu. I szybko się go pozbyłam! Od pierwszych nut czułam dreszcze na karku. Utwór zamieszkał w moim sercu zaraz obok książki. Za każdym razem gdy będę sięgać po tą lekturę, zawsze już będę miała w głowie głos Dawida Podsiadło śpiewającego:

“ Nie martw się, proszę, wszystko skończy się.

Prędzej i mocniej, odwaga zabija mnie.”


Wielką fanką Dawida nie jestem. Ale ten kawałek…

Szkoda, że Polacy nie potrafią szanować swojej historii. Jaka by nie była, jest częścią nas, naszego narodu. A rozdrapywanie i szarpanie się o zaszczyty zabija wielkie czyny małych ludzi. Chciałabym nauczyć Szymona szacunku do historii. Bo bez niej nie ma teraźniejszości. Za paręnaście lat opowiem Gnomkowi o książce, pokażę film… z chęcią z Nim porozmawiam. By potem On, mógł zrobić to samo dla swoich dzieci.

6 komentarzy:

  1. Piosenka nostalgię budzi... Chłopaki z KnSz to moje autorytety. Przy grobie Janka złożyłam jedną z najważniejszych obietnic w życiu. Nie umiem ująć w słowa, tego co czuję... Dla większości to tylko papierowe postacie. Dla mnie starsi bracia.
    Filmu w kinie nie obejrzę, bo zbyt emocjonalnie podchodzę do tematu... A wstyd mi płakać przy ludziach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czuję, że zaleję łzami kino. Podobnie, jak w momencie gdy stanęłam przy Ich grobach na warszawskich Powązkach. Ale po prostu muszę iść. Na pewno bez makijażu...

      Usuń
  2. Ja też uwielbiam "Kamienie na szaniec". Pamiętam, jak czytałam ją pierwszy raz w szkole, a potem wiele razy do niej wracałam. Pamiętam jak z koleżanką zastanawiałyśmy się, jak wyglądali Rudy, Alek, Zośka, mając do dyspozycji tylko zamazane zdjęcia na okładce... A potem z pomocą przyszły nam inne publikacje i internet. Miałam wielką słabość do tych chłopców, szczególnie do Rudego... Fajnie, że będzie nowa ekranizacja :) Dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę:) I nie mogę się doczekać.

      Usuń
  3. Przeszedł mnie dreszcz po plecach, gdy to przeczytałam... Nie mam już nic do dodania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie napisane....pamiętam bohaterów.To była moja ulubiona lektura,przeczytana w 2 wieczory(szybko jak na mnie).Do kina na pewno pójdę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.