Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Świadomość charakteru

Matka jedzie z ojcem do Kwidzyna. A raczej ojciec zawozi matkę. Temperatura na dworze o wpół do ósmej dość przyjemna, aczkolwiek nie powalająca: + 2 stopnie. Matka rozgląda się ciekawie po chodnikach. A to widzi panią w wiosennej kurtce, a to chodnikiem sunie młody człowiek w samej bluzie. Skulony, z rękoma w kieszeni, ramionami przykurczonymi do uszu. Widok zdumiewający.
- Matko jedyna! Gdyby tak Szymon chciał z domu wyjść w połowie lutego to w życiu bym go z domu nie wypuściła! Awanturę bym zrobiła! – odgraża się zdumiona matka, widząc głupotę przechodnia i domyślając się nie większej inteligencji opiekunów. Ojciec uśmiecha się pod nosem, kiwa głową…
- Myślisz, że będziesz miała coś do powiedzenia? – pyta – jak na niego wpłyniesz? – dopytuje cierpliwie. Matka myśli chwile. Robi krótkie zestawienie w głowie: charakter ojca, charakter matki…
- Masz rację – odpowiada – jeśli jeszcze będzie miał Twój charakter…– wybuchają śmiechem oboje. Po chwili milkną. Mina ojca rzednie – Wtedy to ja go chyba rozniosę!


Mija parę minut, matce nie daje spokoju myśl, że syn jedyny, ukochany zostanie naznaczony charakterem ojca. Ba, prawdopodobnie i charakter matki – nie lekki, wręcz niemal równy upierdliwością ojca – przelany został z mlekiem na dziecię. Strwożona pyta małżonka:
- Co my wtedy zrobimy? Jeśli do tego dojdzie mój charakter?
- Ja się wyprowadzam – pada szybka odpowiedź. Matka kombinuje: jak to tak? Zostanie sama? Męczyć się i polec samotnie na polu walki? Zostawić mieszkanko, urządzone od a do zet w swoim klimacie? Porzucić kuchnie i drzwi dwuskrzydłowe? W życiu!
- To może wyprowadźmy Szymona? – pyta zdesperowana
- Tak! Podrzućmy babci! – entuzjastycznie krzyczy ojciec, zadowolony z rozwiązania
- Ale której? – kontynuuje małżonka, nie wiedząc którą skrzywdzić wybuchową mieszanką charakterów
- Tej, która bardziej nam fiknie…

8 komentarzy:

  1. :) e tam. chyba nie będzie tak źle co? ;)
    migdałowa. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahaha u nas podobnie, na myśl o przyszłości Toto napełnia nas przerażenie;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ufff.... już myślałam że tylko my mamy takie jazdy ;)

      Usuń
  3. dziecko ma 8 miesięcy a już z domu wyganiają...

    OdpowiedzUsuń
  4. Padam i konam :D Genialna dyskusja :D Szkoda, że Szymon nie jest świadomy, że praktycznie już go spakowaliście :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe... no wiesz... za piętnaście lat to przeczyta i wtedy będziemy się tłumaczyć ;)

      Usuń
  5. Mój Ojciec jak się na mnie na coś zdenerwuje to mówi, że tylko nazwisko dał i kocha jak swoje :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.