Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

A Ty? W co wierzysz?

Chrześcijaństwo, Judaizm, Buddyzm, Hinduizm, Islam… Ile ludzi na ziemi, tyle różnych religii. Każdy wierzy. Jednak poza wiarą w siły wyższe, pozostaje wiara w dobro. I w drugiego człowieka. Mimo złym doświadczeniom, wielu zawodom, niechęci, oszustwom, człowiek – zwierzę stadne, wierzy w drugiego człowieka. W jego serce i dobro. Bo czasem, nic innego mu nie pozostaje.
Staram się wiec, wierzyć w ludzką dobroć. Kiedy mogę staram się zostawiać po sobie trochę ”dobra”. Bo uparcie wierzę, że to co posieję – zakiełkuje. Ktoś mi powie, że to nie ładnie oczekiwać rewanżu za przysługi. Że wręcz oczekuję “zwrotu”. Będzie tak krzyczał ten, co ma najwięcej na sumieniu obojętności. I może zawiści.
Po prostu, posiane dobro kiedyś wróci. Ot, karma.

Do czego dążę? Od dawien dawna męczy mnie pewien temat. Powraca jak bumerang – rak krwi. I nie dlatego, że ktoś u mnie w rodzinie chorował, czy choruje. Nie dlatego, że ktoś w moim otoczeniu na tą chorobę umiera. Po prostu czasem prześladuje mnie myśl, że gdzieś być może ktoś – dorosły czy dziecko – czeka na moją dobrą wolę. Tą, która może uratować mu życie. Nie mam też gwarancji, że moja decyzja w tej sprawie może zaważyć na wielu życiach. Nawet (nie daj Boże!) na życiu kogoś mi bliskiego. W Polsce, co godzinę ktoś dowiaduje się, że ma białaczkę. Co godzinę! Może paść na dorosłego, młodego… i  dziecko.

Decyzję podjęłam. Choć wahałam się długo, bo nie jest łatwo się zdecydować komuś, kto panicznie boi się szpitali, igieł i białych kitli… ale wysłałam zgłoszenie do fundacji DKMS. Odebrałam swój pakiet rejestrujący, który przeleżał u mnie jeszcze miesiąc. Tylko dlatego, że odwlekałam to co nieuniknione.

IMG_0288

Mój zestaw rejestracyjny już gotowy do wysłania.
Może gdzieś tam, jest ktoś kto uparcie wierzy w Twoją i moją dobrą wolę. I czeka na naszą decyzję…

13 komentarzy:

  1. Jesteśmy z Ciebie dumni!!! My czekamy aż urodzi się Młody i też będziemy się rejestrować :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie to właśnie dobro jest Bogiem. Dziękuję Ci za ten post - może i ja się w końcu zmobilizuję i zrobię to o czym myślę od dawna...

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisałam o tym ostatnio. Wspaniale, że się zarejestrowałaś.
    Bardzo gorąco wspieram dkms bo nigdy nie można być pewnym, że choroba nie dotknie mnie czy moich bliskich.
    A bycie dawcą to tak naprawdę niewielki wysiłek. Dajesz niewiele a ratujesz ludzkie życie.

    No aż się uśmiecham! Więcej nas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie m.in. z takich samych powodów się zarejestrowałam... ;)

      Usuń
  4. Tak to piękny gest. Ja też od kilku lat jestem potencjalnym dawca i namawiam wszystkich do takiego kroku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super decyzja, ja chyba też w końcu wezmę się do kupy i zrobię to samo!

    OdpowiedzUsuń
  6. Też planuję się zarejestrować jak tylko doprowadzę moje zdrowie do porządku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Paula dzięki Kochana za ten post :*i brawo :) mam podobne myśli i chęci też mam.Ile razy w tv widziałam reklamę o genetycznym bliźniaku to miałam łzy w oczach,mówiłam sobie"Ty też możesz pomóc".Jak skończę karmić to pójdę w Twoje ślady :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Własnie taką wiarę podziwiam.W DOBRO.I chciałabym ją posiąśc...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.