Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Uciekaj matka! Uciekaj!

Chyba każdej mamie zdarza się dzień, gdzie wieczorem siada i myśli tylko o tym żeby uciec. Zostawić wszystko, wyjść z domu i iść przed siebie. Szybko, szybko… mijać drzewa, latarnie, ludzi i iść przed siebie.

Macie tak?

Ja tak miałam przedwczoraj. Ciężki dzień z ząbkującym dzieckiem, upierdliwym psem i niesmaczny finał tegoż dnia doprowadził mnie na skraj wytrzymałości. Najgorsze było to, że mnie okropnie nosiło i nie miałam jak rozładować negatywnej energii. Nie pomogły nawet ćwiczenia. Wczoraj obudziłam się także w nienajlepszym humorze, gdyż hiperkompensacja wtorku miała ogromny wydźwięk w mojej psychice. O dziewiątej standardowo wyprowadzałam psa, a w głowie miałam jedno: uciekaj! uciekaj!

W ten właśnie sposób zrodził się w mojej głowie plan. A nawet można powiedzieć że P l a n. A gdyby tak dwa – trzy razy w tygodniu, z rana… zamiast kręcić się bez celu z Gratem po prostu pobiec? Tak trochę, na próbę. Zamarkować ucieczkę, zmylić rozum, duszę i ciało i uciec na chwilę? Cały dzień, myśl kiełkowała, drążyła i uwierała. Mimo, że wczorajszy dzień minął całkiem normalnie, Szymek był spokojniejszy, Gratis też chyba wyczuwał ze do wybuchu wiele mi nie trzeba i siedział grzecznie.

Ostatecznie, postanowiłam uciec. Nie tak na raz, szybko i na chybcika. Spokojnie dziś zaczęłam od biego – marszu. Plan działania jest, jak się okazuje możliwości czasowe też mogę wykrzesać. Wyzwanie podjęte, mam nadzieje tylko że uda mi się wykazać konsekwencją. Szkoda tylko, że tak późno przyszedł ten kryzys…

A co u Szymona? Szymon cierpi na wychodzącą prawą górną czwórkę. A jak Szymon na nią cierpi to wiadomo, że cierpimy oboje. Dodatkowo oczywiście problem z drzemkami popołudniowymi. Rozumiem, że nie każdy maluch ich potrzebuje ale brak tych drzemek doprowadza do tego że o 18:30 Szymon już śpi. I nie ma żadnej opcji by przetrzymać go do 19.

Efekt końcowy? Pobudka o piątej.

Czy ktoś się jeszcze dziwi dlaczego wszystko mi woła: “uciekaj matka! uciekaj!” ??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.