Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Z definicji, wszystko pięknie…

Kilka dni temu, robiąc blogową prasówkę natknęłam się na post o dobrej matce. “Cóż za mityczny stwór” pomyślałam, jednak całość przeczytałam. Z zainteresowaniem. Ostatecznie przytaknęłam autorce, bo tekst był dobry i niestety, prawdziwy. Bo wiem, jak ciężko może być dzisiejszej mamie. I jakie oczekiwania ma co do niej świat.

Świat ludzi składa się z definicji i oczekiwań. I jednego i drugiego mamy w bród. Lubimy wszystko definiować, zamykać w ramy, ustalać granice. Daje to nam poczucie bezpieczeństwa, wyższości i racji. Dzięki temu możemy określić innym swoje oczekiwania, uzurpujemy sobie prawo, by wymagać ich spełnienia. Dzięki temu, ograniczamy i utrudniamy życie innym.

Jestem mamą już prawie osiemnaście miesięcy. Wiem, jakie to trudne w dzisiejszym świecie. Ale patrząc na naszego Szyma, staram się też wiedzieć, co dla niego jest dobre. I bezwzględnie zastrzegam sobie prawo do podejmowania decyzji o tym. Ewentualnie, mogę podzielić się tym prawem z mężem ;) (znaj moją dobroć Aruś) :)

Kiedy słucham/czytam o mamach, które z językiem po pas walczą z codziennością zbierając za to krytykę całego świata i próbują sprostać wszelakim wymaganiom otoczenia, dziwię się. Dziwię i pytam: gdzie Twój rozum, mamo? Czy na prawdę jesteś aż tak zmęczona, a Twój rozsądek pojechał na wakacje? Owszem, sama nie raz słucham od mądrzejszych, co jest dobre dla mnie i mojego dziecka.  Nie raz powiedziałam “stop!” nie chcąc słuchać nieproszonych rad. Czasem mam wrażanie, że zamieniłam się w wielkie sito, cedzące wszelakie newsy, a drugą połowę czasu spędzam na olewaniu większości z nich.

Nie twierdzę, że wiem wszystko najlepiej. Nie twierdzę też, że nie wiem nic. Nie jestem też pancernikiem, i czasem cudze słowa wywołują burzę, którą uspokoić ciężko. Ale gdy muszę, bronię naszej niezależności.  I naszego spokoju.

Bo z definicji, wszystko pięknie… a życie i dziecko skutecznie weryfikuje.

Nam  a nie samozwańczym krytykom…

2 komentarze:

  1. Bardzo fajne spostrzeżenia - w pewnych sprawach trzeba jasno stawiać granice i ufać sobie :). Pozdrawiam (i zapraszam "do siebie")

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze gada, polać jej! ;) pozdrawiam:) rodzinatomachina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.