Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Etap

Syn ma etap. Etap lania wszystkiego co podwinie się pod rękę. Poduszka, maskotka, ściana, stół, pies, matka… to ostatnie stworzenie bije się najlepiej…

Często bawimy się w gilgotki. Albo fikanie, czy skok – tańce. I choć matka wie ile ryzykuje, to z chęcią odpowiada na zaczepki syna, bo uśmiech – czy też śmiech, dziecka jest jak promyk słońca w pochmurny dzień. Tylko że ten zazwyczaj kończy się gradobiciem. Albo raczej… matko – biciem.
Jest też lanie z zaskoczenia, lub bez przyczyny.

Dziś na przykład w końcu się doigrałam i zostałam porządnie znokautowana w nos. Z główki. Tak, że nie tylko ja poczułam jak chrupnęło, ale usłyszał mąż. Pisząc ten post jeszcze wspominam gwiazdozbiory jakie zwiedziłam zaraz po tym jak dotarło do mnie co się dzieje. I czuję, jak mój nos żyje własnym nieszczęściem.

Mąż był w takim szoku, że wziął dziecko na ręce, żona musiała pozbierać się sama. Wśród śmiechu, bólu i łez.

Taki to etap ma dziecko.

Pytanie czy matka dożyje jego końca… w jednym kawałku.

2 komentarze:

  1. Hmmm, musicie zaopatrzyć się w ochraniacze i przeczekać ten etap... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ochraniacze to nie wszystko jak widać.... jeszcze potrzebny dobry refleks... ;)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.