Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Opowieść dziadka

Umarł trzydzieści osiem dni przed swoimi sześćdziesiątymi urodzinami, kiedy ja jeszcze nie byłam w planach. A mój brat miał trochę ponad półtora roku. W opowieściach mojej mamy pomaga mojemu bratu stawiać pierwsze kroki. W opowieściach mojego taty jest spokojnym, ale zmęczonym wojną człowiekiem.

Jakieś sześć lat temu zaczęłam interesować się genealogią. Temat zaczęłam poznawać powoli i mozolnie, nie wiedząc zupełnie jak to wciąga. I choć dziś moje drzewo liczy ponad 300 osób, uważam je za nader skromne. Ostatnio jednak nie skupiam się za wiele na szukaniu dalszych gałęzi. Moją uwagę zakrząta ojciec mojej mamy.

Mój dziadek, którego nigdy nie dane było mi poznać, a który historię swojego życia zabrał ze sobą. Wszystko co zostało z tej karty to parę zdjęć, wyblakłe już wspomnienia mamy i to co udaje mi się “wyciągnąć” z różnych urzędów…

Alfons Fandrejewski urodził się w Osiu w grudniu 1924 roku i był najstarszym z czwórki rodzeństwa. W którymś momencie swojego życia poznał Zdzisławę Kubiak, pobrali się i mieli trójkę dzieci. Historia Jego życia zawsze wydawała mi się okrutnie niekompletna. Jakby miał wiele do powiedzenia, ale nikt nie chciał słuchać. Nikt nie chciał wiedzieć.

W domu zawsze mówiono, że dziadek walczył pod Monte Cassino. Pamiętam też jak przez mgłę, zdjęcie które miało dokumentować ten fakt. Zdjęcie które gdzieś zniknęło.

Opierając się na wspomnieniu zdjęcia, postanowiłam zbadać ten trop. Przyniósł on jakże zaskakujące informacje. I jakże zaskakujące pamiątki po moim dziadku.

10670085_10201895413300679_6090550153116025067_n

Kiedy napisałam do jednego z departamentów w ministerstwie obrony Wielkiej Brytanii nie spodziewałam się tak szybkiej odpowiedzi.  Nie spodziewałam się też, że wśród kopii kart poborowych znajdę sporo ciekawych dat i jeszcze więcej niewiadomych i tropów. I bardzo sfatygowany, ale równie bardzo autentyczny dokument Ausweis der Deutschen Volksliste. Dzięki temu wiem już, gdzie kierować kolejne swoje kroki by poznać historię niełatwego życia mojego dziadka. Ale również dzięki temu wczoraj dotarł do mnie w końcu War medal 1939 – 45.

10675691_10202787730248045_2300050732087733272_n

Ktoś mógłby powiedzieć, medal jakich wiele wybito i wiele rozdano. Dla mnie ma znaczenie szczególne, bo jest elementem układanki życia.

Trzydzieści jeden lat po śmierci, mój dziadek zaczyna swoją opowieść.

Moimi czynami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.