Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Mój Dzień Matki

Dzień Matki zaczyna się o piątej. Nie ma taryfy ulgowej, nie ma spania do dziesiątej ani śniadania do łóżka. Ale czy to źle? Owszem, uwielbiam dostawać kwiaty, uwielbiam być rozpieszczana jak każda kobieta. Ale każdego dnia dostaję swój najpiękniejszy prezent na świecie: głośne “mama!” i uściski małych rączek.

Raz na sto lat

Przychodzi taki dzień w życiu matki i syna, kiedy oboje wiedzą, że nie będzie nalotu. Kiedy Grat oddany, więc wychodzić z domu nie ma potrzeby, kiedy zakupy zrobione i wiadomo że po żadne iść nie trzeba. W takim dniu z piżamy wyskakuje się o jedenastej, w telewizji grają tylko Reksia a matka nie spogląda ani razy w lustro. Raz na sto lat zdarza nam się obchodzić prywatny dzień dziecka. I jest nam z tym dobrze.

Majówka

W weekend mieliśmy niespodziankę. W zasadzie można pokusić się o stwierdzenie, że nasza majówka zaczęła się ósmego maja i skończyła dziesiątego. Odwiedził nas Ojciec. I zabrał na wycieczkę do zoo.

Jeden strzał

Godzina 18.30 siadam i biorę głęboki wdech. Ostatnio biorę ich wiele, i metoda ta przestaje powoli działać. Dzień bez drzemki, kiepska pogoda i ciągłe marudzenie. Wieczorem prawdziwe apogeum. Płacz nawet wtedy, gdy Gratis podejdzie – nie podejdzie, dotknie – nie dotknie. Płacz? Prawdziwa histeria.

Reksio na trzy sposoby

W jednym z wpisów wspominałam już o Reksio-szale. To, że dawno o nim nie pisałam wcale nie znaczy że go już nie ma. Jest, jest. I ma się dobrze. Co więcej, próba odciągnięcia dziecka od animowanych przygód małego czworonoga spełzła na niczym. Ale nie poddaję się.