Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Moje wiatraki

Czasem naprawdę nie jest łatwo. A że nigdy nie należałam do cierpliwych, to czasem bywa dwa razy ciężej. Przyjmowałam już różne taktyki, ale jak na razie sprawdza się jedna: przeczekanie.

Spokojnej nocy maluszku

Zanim urodził się Szym, przeczytałam trochę “mądrych” książek na temat instrukcji obsługi malca. Wybierałam sobie te sposoby (czy metody), które mogłabym wykorzystać, inne odrzucałam. Książki te czytałam po łebkach. Jednak jedną rzecz postanowiłam bezwzględnie wprowadzić i wymagać od wszystkich. Nawet gości. Wieczorny rytuał.

Wiedza Ojca. Z autopsji

Matka z Ojcem mają przyjaciół. Dobrych, o których czasem Matka wspomina w tym miejscu. Przyjaciele wyjątkowi, Ciotka Jola i Wujo Krystian. Choć Matka do przyjaźni dołączyła około 8 lat temu, Ojciec z Ciocią i Wujkiem znają się już … bardzo długo. I choć różnie bywało i lekko nie było, przyjaźń kwitnie. Rodzinka się powiększa, podział obowiązków coraz bardziej wyraźny…

Powrót Ciotki i historia jednej biedronki

Kolejny weekend za nami. Każdy taki przybliża nas do lipca, i ponownych odwiedzin Ojca. Tymczasem radzimy sobie jak możemy i szukamy zajęcia. Jednym z wynalezionych zajęć, jest świętowanie powrotu Kudłatej Ciotki z Bułgarii. Co prawda, Ciotka zwiała już do Torunia zaliczać różnice programowe… ale nam zostało kilka fajnych fotek…

Zielono nam!

Choć lato nie należy do moich ulubionych pór roku, ma jedną niepodważalnie wspaniałą zaletę. Świeże warzywa i owoce. Nasza Sztumska “hala” działa już prężnie, i kiedy pierwszy raz od dłuższego czasu zajechałam tam wczoraj dostałam ślinotoku. Oplułabym wszystkie stanowiska, jednak matczyna godność kazała mi się opanować. Bądź co bądź, jestem już matką od dwóch lat…

Dwa, dwa, dwa!

Siadam w fotelu, wyciągam nogi przed siebie. Ciiisza i spokój. Chatka ogarnięta, dziecko śpi, pies śpi… Przymykam oczy, a myślami płynę dwa lata wstecz. Do jedenastego czerwca 2013 roku, kiedy to o dwudziestej przyszła do mnie położna, i zamiast mnie uruchomić podała lek na sen. Pozwoliła mi wypocząć, bo następnego dnia zaczęło się już na całego. A Szymon miał już pierwszą dobę życia za sobą.

Klaps społecznie wykluczony

Dzięki dużemu zaangażowaniu mediów, rosnącej świadomości społeczeństwa zaczyna dużo mówić się o przemocy wobec dzieci. Jednak dotychczasowe doniesienia wspomnianych wyżej mediów pokazują że efekty tego typu kampanii są mierne. Uzyskują tylko tyle, że dzielą rodziców na lepszych i gorszych. Czy warto?