Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Spotkanie z Alicją

I znowu to zrobiłam. Wykorzystałam obecność mamy i spotkałam się z Alicją, by zamknąć parę spraw. I już móc myśleć o następnych. Zajęło mi to trochę czasu, ale i tak mniej niż myślałam. Uwinęłam się w popołudnie, bo moja Alicja nie gniewa się nawet wtedy, gdy długo się nie widzimy.

Odchudzająca przygoda Matki

Osiem lat fachowo się migałam. Życie stwarzało mi sytuacje, w których śmiało mogłam powiedzieć “nie” i argumenty były niepodważalne. Choć czasem przez myśl przemknęło: “może jednak by się przydało”, a lata jazdy z mężem sprawiły że przepisy jako tako znałam… aż w końcu przyszedł dzień że wszystkie “nie” skumulowało się. Padło ciche i lekko wystraszone: “chyba tak”. I nawet nie zauważyłam kiedy, trzydzieści godzin nudnej teorii minęło jak z bicza strzelił. Na pierwszą praktyczną lekcję matka szła mrucząc pod nosem: “sprzęgło, hamulec, gaz… sprzęgło, hamulec, gaz…”

Mój Sztum

Mieszkanką Sztumu jestem z wyboru. Los… a raczej mój mąż – wtedy jeszcze “chłopak” - przyciągnął mnie tu osiem lat temu. Tak, tak… w grudniu minie osiem lat jak zamieszkałam w tym nie dużym miasteczku bez większych perspektyw dla ludzi młodych. Tu przyjęłam oświadczyny, tu urodziłam syna… tu mieszkam do dziś…

Samotna matka

Któregoś razu, gdy tylko otworzyłam oczy wiedziałam, że będzie źle. Od lat nie miałam migreny. Ale ta przypomniała sobie o mnie i to w najmniej odpowiednim momencie. Dzień wycięty z życiorysu.

Więcej butów nie pamiętam…

Matka o czerwonych converach pisała. Że marzy i pragnie. Kiedy przyszedł ten dzień, zawahała się ze względu na rozmiar swej nie małej stópki. Nie kupiła. Ojciec przyszedł jej z pomocą.

Co ciekawego w Gołębniku

Ostatnio było nas tu mało, a powodów ku temu było wiele. Jeden najbardziej banalny i najbardziej istotny: brak czasu. Ostatnie trzy tygodnie, to rodzinka w komplecie w domu. Wiele planów, jeszcze więcej zamieszania i w tym wszystkim rozpaczliwie mało czasu na wszystko. Tak właśnie wyglądał urlop Ojca w domu.