Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Nocnikowe walki

Od lipca walczyliśmy z niechcianymi już, szczególnie przez rodziców, pieluchami. Nocnik w naszym domu, łącznie z podestem i nakładką na kibelek, był już długo. Jednak wszystkim było nie po drodze z tym zestawem. Szczególnie najbardziej zainteresowanemu: Szymonowi.

Pierwsze myśli o rozpoczęciu nauki nocnikowania pojawiły się, gdy Szym zaczął chować się po kontach by załatwić w ciszy i samotności grubszą potrzebę. Jeśli próbowało się mu przeszkodzić – szukał innego zacisza. Odganianie intruzów skutecznie zniechęciło mnie do jakiejkolwiek interwencji. Nie ma tez co ukrywać- do śmierdzącej sprawy pieluch zabierałam się też trochę jak przysłowiowy pies do jeża...
Kolejnym sygnałem, który już zmusił mnie do działania, były sytuacje w których Szym uciekał w zacisze, ale potem przychodził sam, by go przewinąć. Wtedy stwierdziłam: dość.

Zakupiłam nawet książeczkę autorstwa Alony Frankel pt. Nocnik nad nocnikami. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu książeczka przypadła do gustu Młodemu. Proste obrazki i historyjka o Bolku i jego mamie, która zmieniała mu pieluszki dopóki malec w prezencie nie dostaje nocnika. Książeczka jest bardzo bezpośrednia, co może oburzać niektórych dorosłych. Jednak po szybkiej kalkulacji sama stwierdziłam, że tego typu książka nie może być inna. Jest o anatomii i fizjologi człowieka, więc nie będzie pełna kotków , ptaszków i kwiatków... choć i takie tam znajdziecie.



Śmiem sądzić, że w sporej mierze przygody Bolka sprawiły, że Szym zainteresował się na serio nocnikiem. Choć początkowo było ciężko, bo nawet ciągłe przypominanie o nocniku i ustawieniu go w centrum domu, nie skutkowało załatwieniem do niego potrzeby.
Tak naprawdę Szym załapał całkiem niedawno o co chodzi z tym nocnikiem. Polubił bardzo bez pieluchowe życie, że początkowo nie chciał żadnej na noc. Choć zdarza się, że budzi się z suchą, jednak jeszcze profilaktycznie zakładamy.


Choć zasób słów mojego dziecka powiększa się bardzo powoli, to naprawdę potrafi powiedzieć, pokazać i przekazać, że chce siku. Opłaciła się niemal dwumiesięczna walka, i dziś mogę nieśmiało stwierdzić że zostaje ona uwieńczona naszym rodzinnym nocnikowym sukcesem. Mimo że zdarzają się wpadki... 

 

2 komentarze:

  1. coś dla nas, właśnie jesteśmy na etapie nauki i mozolnie nam to idzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas zadziałało w momencie gdy pytałam gdzie Bolek robił kupkę, a gdzie Szymon... wtedy coś ruszyło... oczywiście brawa i "papa" przy kibelku obowiązkowe ;)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.