Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Szyciowi Goście

Wybierali się do nas dość długo. Dojrzewali kilka grubych dni, żeby w końcu się u nas poskładać. Ale bez względu na pogodę, ziąb i przymrozki - są. Mięciutkie, kolorowe, bawełniane. Sówki!

Co śpiewają kwiatki?

Szym jest w takim wieku, że ma już kilka swoich ulubionych kreskówek. Oprócz klasyków zawitało ostatnio na nasz ekran kilka innych bajeczek. Wśród nich oczywiście, Nawet nie wiesz jak bardzo Cie kocham. Jednak ostatnio... ostatnio mamy swój muzyczny hit.

To na pewno ja!

Wstaje rano i myślę: co zrobić z tym poniedziałkiem? Poniedziałek po wyjeździe męża jest zawsze niezbyt miły, a ten w którym wiem że męża nie będzie dłużej niż dwa tygodnie... jest naprawdę paskudny.

Łowickie klimaty

Dwa metry w sumie w dwóch kolorach: czarny i biały. I szczerze mówiąc nie bardzo wiedziałam co z nich zrobić. Poduszkę? To taki banał... pościel? Raz że za mało, dwa że banał, banał banał...

Nawet nie wiesz

Jakiś dłuższy czas temu, wchodząc do księgarni na dział dziecięcy, czy szperając w księgarniach internetowych trafiałam na niepozorną okładkę z dwoma brązowymi zającami. Raz nawet przekartkowałam, ale książka szybko wróciła na półkę, a wybór padł na coś innego. Nawet nie pamiętam już na co...

Ależ, Szymusiu!

Jest w naszym zbiorze taka książeczka, która generalnie trafiła do nas przez przypadek. I tu muszę się przyznać, że szukałam historyjki która bezpośrednio by przekazywała przygodę jakiegoś niegrzecznego malucha i konsekwencje z tej niegrzeczności wynikające... trafiłam na Bolusia.

Słowo na niedzielę

Niedziela upływała leniwie i spokojnie. To znaczy spokojnie, w momentach gdy Szymon na to pozwalał. Ojciec, w porannym porywie szybkiego ogarniania chatki wyciągnął odkurzacz. Szymowi nie wiele było trzeba by eksploatować urządzenie pół dnia...

Pierwszy raz

Zerwała się Matka z rana, pobiegła do Starostwa, by odebrać świeży, cieplutki i pachnący dokument. Niesiona skrzydłami nieskrywanej radości i dumy. Ciepło myśląca o Instruktorze, który w naukę Matki włożył niespotykanie wielkie pokłady cierpliwości.