Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

To na pewno ja!

Wstaje rano i myślę: co zrobić z tym poniedziałkiem? Poniedziałek po wyjeździe męża jest zawsze niezbyt miły, a ten w którym wiem że męża nie będzie dłużej niż dwa tygodnie... jest naprawdę paskudny.

Wstaję jednak z łóżka, bo śniadanie, bo pranie, bo coś tam. Wstaję, patrzę... chleba końcówka. Wspominam czas, jak to było gdy wyprawa po chleb była strategicznym planem angażująca co najmniej jeszcze jedną osobę. No i jako że zima przed nami, rowerem nie pojadę po zakupy... więc zostawały auto – nogi.
Jednak myśl, że cała wyprawa dziś może potrwać nie dłużej niż pół godziny podziałała mobilizująco. Nawet Szym dzięki obecności Kudłatej Ciotki, ubrał się w tempie ekspresowym. Dzięki temu jest już świeży chlebek i bułeczki w domu, zakupy na obiad zrobione a świadomość, że nie jestem już tak przywiązana do miejsca osładza gorycz rozstania z mężem. I choć łatwo nie jest, to jednak myśl o tym że mogę wsiąść i pojechać przynosi ulgę.

Co prawda uczę się jeździć cały czas, jednak jeżdżę. Jeśli spotkacie na drodze do Sztumu korek i jeśli nie będzie to traktor, kombajn ani koniec świata...

tak.
To będę ja! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.