Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Kiedy powiem sobie DOŚĆ

Kiedyś pewna pani artystka śpiewała, że kiedy powie sobie dość to oczy jej nie mrugną. Miała niewiele lat, i zastanawiam się, czy przekaz wypłynął z doświadczeń życiowych, czy jasnowidztwa?
Kobieta. Istota niezwykle skomplikowana.
Czasem sama sobie nie zdaje sprawy jak bardzo. Czasem potrzebuje, by ktoś z boku powiedział jej stanowczo: „stop!”.

Post (nie)cenzurowany.

Ileż trwożnych postów na temat porannych wycieczek do przedszkola. Że dramat, że płacz i rzewne łzy w oknie przedszkola. Rodzice nawet nadzieje tracić zaczęli, że będzie lepiej. Że jest szansa na pozytywne poranki... 

Miał być Toruń... ale też było fajnie

Od tygodnia rozmawialiśmy o Toruniu. Że w niedziele wycieczka. Ale wyszło tak, że za późno wstaliśmy i ogrom drogi zniechęcił Ojca. Cóż, jako że ja wybrałam zwykły flow... decyzje podejmwał Ojciec. 
Dzień spędziliśmy w Gdańsku.

Poradnik? Nie dziękuję, czytam Juul'a

Odkąd zostałam mamą, przeczytałam w zasadzie jeden poradnik o rodzicielstwie. Unikam tego typu książek,zdając się na swoją intuicję. Aż pewnego razu na stronie dziecisawazne.pl spojrzał na mnie Jesper Juul. Spojrzał, a potem przemówił. I wiecie co? Natychmiast kupiłam Jego dwie książki. 

Pięć lat

Ostatnio nasze życie nabrało tempa. Powrót Arka, przedszkole, działalność... W zasadzie całe dnie spędzam w sklepie, szarpiąc co rusz weekend za weekendem. 

Niezła jesień tego lata... a jesienią rocznice

Przedszkole mamy coraz lepiej ogarnięte. Aż dziw, że piszę to przed wrześniem, gdzie większość mam i pań przedszkolanek uczula na wrześniowy owczy pęd płaczowy. No cóż. Prawda wygląda tak, że choć z wyjściami z domu jest chwilowy progres, to z chorobami też. Bo Szym do tej pory chorował mi może z pięć razy? Tak,tak. W przeciągu trzech lat życia. Za to przez ostatnie dwa miesiące nadrabia stracony czas ...

Małe grzeszki rodziców

Gładko, szybko i bez turbulencji. Mamy sierpień. Już. Odkąd tyle się dzieje w moim życiu zawodowym, czas płynie jeszcze szybciej. Jak szalony galopuje, a ja żyję tylko od niedzieli do niedzieli. Moje dziecko zapewne od soboty do soboty. Zastawiam się też, kiedy zemszczą się na nas nasze małe grzeszki względem Szyma...

Jak bardzo Szym nie lubi przedszkola...



Co rano przeżywam szok. Nie mogę uwierzyć, jak bardzo moje dziecko potrafi być kreatywne, gdy w perspektywie jest wyjście do przedszkola. 

Jak Matka mięknie na starość...

Chyba to już drugi wpis, który zacznę od "uffff.... tydzień się kończy". Tak naprawdę to cała nasza czwórka (tak, pies też) ma ciężki czas adaptacji. My - dorośli - w sklepie, Szym w przedszkolu, a Gratis w pustym domu.

Przedszkolowe boje Szymonowe

Pierwszy tydzień przedszkolny za nami. Kolejny się zaczyna. Przedszkole mamy zacne, Panie Przedszkolanki i cały personel na medal. No i Szym. Szymek przedszkolak na medal. Może jeszcze nie 100%, ale Pani Agnieszka twierdzi, że damy radę.

Moralniak Matki

Zastanawiam się, czy mam czuć ulgę czy radość, że ten dzień się kończy. Jutro szalona sobota. Poniedziałek będzie jeszcze bardziej szalony. Bo Matka pierwszy dzień w pracy. A Szym drugi dzień w przedszkolu. Po pierwszym, Matka jeszcze ma moralniaka.

I znowu o tym, jak czas szybko leci...

i o tym, jak to mój chłopak, wielki i dorosły, do przedszkola w piątek pójdzie. Pierwszy raz. Przez ostatnie trzy tygodnie mało było czasu myśleć o tym. Tzn. nie, że zupełnie to odsunęliśmy. Po prostu ostatnie trzy tygodnie pracowaliśmy nad swoją firmą, a bocznym torem pchaliśmy przedszkole. Ale gdy zbliża się godzina „W”, owo wydarzenie jest bardziej realne. I nie ma co ukrywać... wewnętrzne obawy Matki dochodzą do głosu...

Radość i partyzantka

Sama często powtarzam, jak to cudze dzieci rosną najszybciej. Dla mnie Szymon jest ciągle małym synkiem. Słodkim, złośliwym, biegającym i dokuczającym małym złośnikiem. Takim, który po tym jak rodzic doprowadzony do ostateczności krzyknie, przyjdzie skruszony i powie: „mama, mi jest przikro”... albo podejmie próbę zmanipulowania Ojca...

Historia pewnej przyjaźni

Od jakiegoś roku w nasz wieczorny rytuał wkroczyło czytanie. Z uporem maniaka szukam ciekawych historii, zachwycających ilustracji, mądrych przekazów, wzruszających opowieści. Coraz rzadziej książki kupuję dla siebie, za to tworzę i rozszerzam listę tych, które chcę by znalazły się w biblioteczce mojego synka. Bo widzę, czuję i wiem, że będzie kochał książki tak, jak Jego mama...

Dam Ci łyka!

Jak co roku, pod koniec maja wypatruje truskawek. Nie ma takiego drugiego owocu, który byłby lepszym symbolem lata, sielanki i beztroski. Z sezonu truskawkowego wyciskam tyle kilogramów tych owoców ile się da. Bo truskawki uwielbiamy wszyscy.

Wspólne pichcenie

Znajdywanie zajęć dla trzylatka, przy deszczowej pogodzie stanowi czasem niezłe wyzwanie. Szczególnie, gdy jedno z rodziców musi popracować, a maluch domaga się uwagi. No więc wymyśliłam, że zmierzę się z … drożdżami. 

Geny

Nie od dziś wiadomo, że Matka z Ojcem czasem uszczypliwości rzucają między sobą. Niektóre z nich zdarzało się udokumentować i w tym miejscu. Nie ma co ukrywać, że dość często ostatnia szpilka należała do Matki... więc i Matka się doczekała.

Nastroje przedszkolne

Zdumiewające jest jak szybko leci czas. Tekst wyświechtany i powtarzany wszem i wobec. Ale kiedy przyszedł trzeci rok życia Szymona, przyszedł czas na walkę. Walkę o miejsce w przedszkolu. 

Trzylatek nadaje

Siedzę sobie na balkonie. Majowe promiennie słoneczne gładzą blade kończyny. Chce się powiedzieć: jak co roku... ale różnica jest. Nie tylko wynikająca z przemijającego czasu. Na około mnie chodzi trzylatek ( bez miesiąca) i buzia Mu się nie zamyka.

Papuga

Jako matka już wiem, że w rozwoju dziecka jest wiele pięknych (lub mniej) etapów. Jako matka wiem też, że właśnie mamy jeden z lepszych, który już mi się podoba. Mimo, że to bardzo ryzykowne stwierdzenie.

Poduszkowo - guziczkowo


Trzy wieczory i uszytek gotowy. Prosty, ławy i milusi. Potem tylko wykonanie zdjęć i … proszę. Mięciutkie i milutkie poduszeczki gotowe.

Jak odsmoczkować i nie zwariować?


Najbardziej uparte stworzenie, jakie przyszło mi poznać na tym globie. Jeśli kobieta zmienną jest... to dwu i pół latek jest hiper- mega- ekstra – zmienny.

Historia pewnego Chłopca


Od kilku dni mamy święto. Nie dlatego, że skończył się okres świąteczny i można w końcu odsapnąć od świątecznych odwiedzin, jedzenia i atakujących mikołajów z każdej strony. Nie dlatego, że przyszedł mróz powyżej dziesięciu stopni, a śniegu jak nie było tak nie ma. Ani, nie dlatego, że na obiad są pulpety, a murzynek przekładany dżemem z czarnej porzeczki smakuje wybornie.

Nowy, nowe, nowi...

I stało się. Kolejny rok odłożony na bok. Czas płynie tak szybko i nieubłaganie, że czasem nie wiemy nawet kiedy i jak a już odkładamy kolejny miesiąc. Celebrując jednak tylko i wyłącznie odłożenie tych dwunastu, zaklętych w jeden rok. Więc, co począć z tymi nowymi dwunastoma?