Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Jak odsmoczkować i nie zwariować?


Najbardziej uparte stworzenie, jakie przyszło mi poznać na tym globie. Jeśli kobieta zmienną jest... to dwu i pół latek jest hiper- mega- ekstra – zmienny.

On „dada nie”, „mniam mniam nie”, „pić nie” i „do dziadzia nie” a największy wieczorny hit to powtarzane jak mantra, nawet gdy już prawie śpi: „aaa nie”. Zaskakuje tym, jak wspaniale i szybko łapie wyrazy i choć cudaczenie czasem je przekręca to i tak słodko mu to wychodzi.

Najlepsza jednak historia jest ze smoczkiem. Nie ukrywam, że dla mnie wygodą było totalną, jak dziecko ze smokiem zasypiało ekspresowo wieczorem. Smok był nieodzownym przyjacielem także w dzień, jednak zdawałam sobie sprawę, że Szym już jest trochę na to za duży.
Okazję na odsmoczkowanie stworzył mi … kurier. Szłam odebrać paczkę, Szymon za mną ze smokiem w paszczy. Kiedy zamknęłam drzwi za kurierem, smoczek zniknął.
- Szymon, gdzie masz smoka? - pytam, pewna że jeszcze chwilę temu miał go w dziobie. Jednak Szym patrzy na mnie, jakby trochę wstrząśnięty.
- Szymon? Gdzie jest smok? - pytam drugi raz a Młody odpowiada
- Nan! [czyt. Pan]
- Pan zabrał? - pytam nie wierząc co słyszę
- Tak!

Oczywiście pięć minut później smoczka znalazłam rzuconego w kąt. Schowałam poza zasięg dziecka i wykorzystując okazję, postanowiłam odsmoczkować Szyma.
W zasadzie post ten powstał, gdyż godzinne jęczenie za drzwiami „aaa nie!” i zasypianie po półtorej godziny walki, nadwyręża moją silną wolę. Z momentem pozbycia się doustnej zatyczki Szymon zasypia sam, ale trwa to trzy razy dłużej. A to dopiero czwarta noc bez wiernego przyjaciela... 

2 komentarze:

  1. Mieliśmy to szczęście, że Tym miał 10 m-cy kiedy odrzucił smoczek i było z głowy. Za to utrapieniem są pieluchy. Nie i koniec. Owszem, teorię ma opanowaną do perfekcji, ale praktyka nie leży w kręgu jego zainteresowań... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. boże u nas to samo z pieluchami, w ogóle nie chce próbować, siadać na nocnik/nakładkę, nawet majtek sobie nie da założyć tylko krzyczy o pieluchę.

      U nas po 3 h płaczu przed drzemką obyło się bez większych smoczkowych dramatów, ale fakt, zasypianie zabiera więcej czasu, na szczeście smoka nie ma z nami już prawie rok.

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Zapraszam do grona obserwatorów i zachęcam do ponownych odwiedzin.

Twój komentarz pojawi się po zatwierdzeniu.
Anonimom dziękujemy.