Prawa autorskie

Wszystkie posty oraz zdjęcia oznaczone znakiem "okiem-mamy-mlodej.blogspot.com" oraz "Radość i partyzantka" są moją własnością. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie (w całości lub części) bez mojej zgody. W przypadku nieuszanowania praw autorskich na podstawie art.78, art.81 Ustawy o Prawie Autorskim oraz prawach pokrewnych z dn. 04.02.1994 r. sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Bajkowe wrota na niedzielnym spacerze

Niedziela - jedyny dzień bez spinki, pośpiechu i szału. W taki to dzień czasem bierzemy naszego psa, bierzemy nasze dziecko i jedziemy do pobliskiego lasu. Wycieczka jak wycieczka - ktoś by powiedział. Forma relaksu, jakich wiele... a jednak nie. Dziś w lesie znaleźliśmy dwóch rycerzy, smoka i... księżniczkę! Tak, tak moi drodzy... w sztumskich lasach wrota do bajkowych krain stoją otworem...

Komado-matki

Często słyszę, że bycie dzieckiem w dzisiejszych czasach to ciężkie zadanie. Ciężko się nie zgodzić z tym stwierdzeniem, tym bardziej że bycie matką to równie ciężka rola. Bo choć dzieci i tak rozwijają się - tak wymyśliła to natura - dostosowując się do czasów, to mamy mają ciężej. Muszą być mamą i żołnierzem. Komandosem strzegącym niewinności dziecka, mającym za dowódcę swoją matczyną intuicję.

Plany na przyszłość

Sobota jest dniem szczególnym. Przede wszystkim dlatego,  że starzy są starzy i wieczorem nie stać ich na nic. Szczególnie na wyrozumiałość w stosunku do Szyma. A nie da się ukryć, że do czterolatka trzeba tej wyrozumiałości dużo. 

Prawda stara jak świat zawarta w jednej książce dla dzieci

Do napisania o tej książce zbierałam się około miesiąca. Nie dlatego, że mi się nie chciało, ani nie dlatego że nie miałam czasu (no, może w mniejszej części dla tego też.) Chodzi o samą książkę. Jest szczególna, bo w szczególnych słowach mówi o czymś ważnym z punktu widzenia rodzica i z punktu widzenia dziecka.

Hallo october!

Regularnie i co roku, mniej więcej koniec września początek października piszę ten sam post. No, może nie ten sam, ale tematyką podobny. Bo ja po prostu kocham polską jesień! 

Hello nasty monday, hello horrible town...

Czasami jeden telefon potrafi zepsuć i tak już ciężko zapowiadający się dzień. Odkąd mam działalność poniedziałki są dla mnie koszmarne. Cierpliwość w poniedziałek rano to dla mnie abstrakcja. Uśmiech - oczywiście, proszę bardzo - cierpko ironiczny. Na początku tygodnia tylko takim dysponuję. 

Witaj wrześniu, żegnaj wrześniu

Trochę nas nie było, ale wrzesień u nas obfitował w atrakcje. Pracy coraz więcej, a i Szymon nie oszczędza rewelacji. Początek roku szkolnego w przedszkolu i zmiana wychowawcy, potem wirusówka zagnała nas do szpitala. I nim się obejrzałam... wrzesień dobiega końca. 

Witaj edukacjo!

Witaj wrześniu - jesienny miesiącu. Jak na pierwszy dzień jesteś obrzydliwie deszczowy i mokry. Nie rozpieszczasz - tak jak lato, którego nie było... a wiadomo, wrzesień pierwszym dniem przedszkola. A przedszkola w Sztumie... mają duuużo do nadrobienia. Tym bardziej, że są dwa. I ciągle brak miejsc.

Ciężko jest być... Romantykiem

Lekkie, frywolne teksty. Dystans i powaga. Niebanalne intro, które robi wrażenie na koncertowym świeżaku takim jak ja. Do tego dobra muzyka i teksty które są "o czymś". Bo jak powszechnie wiadomo, piosenka musi posiadać tekst...

No proszę...

Wieczór, jak to wieczór. Człowiek po pracy chciałby odpocząć, czasem już tylko czeka aż Szym pójdzie spać. Gdy Młody poprosi, by z nim chwilkę pobyć w łóżku, zazwyczaj zmęczona i trochę sfrustrowana odpowiadam, że nie. Moc mojego asertywnego "nie" trwa maksymalnie 3 minuty... 

Finał tej historii zależy od Ciebie. Pomożesz?

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o tym chłopcu, pomyślałam: " Mój Boże, jak dobrze że Szym jest zdrowy..." Wiem, strasznie to samolubne, i nie będę się nawet usprawiedliwiać. Po prostu moje matczyne serce nie jest w stanie ogarnąć takiego dramatu.

Humory, humorki, humorzyska

Po "ochach" i "achach" ostatniego postu przyszedł czas na rzeczywistość. No cóż, czterolatki mają to do siebie, że jak nigdy potrafią sprowadzić człowieka na ziemię swoimi humorami, humorkami i humorzyskami. 

Ulga podatkowa

Przewrotność życia jest... na prawdę przewrotna. Dziś, mając 31 lat, aż za dobrze to rozumiem. Sytuacje, na które nie mamy wpływu, wyobrażenia z młodości które ni jak odnoszą się do rzeczywistości. Doświadczenie życiowe, skonfrontowane z tymi wyobrażaniami i wiedza, balansująca na granicy rozczarowania i rozbawienia (czy to już obłęd?) 

Nie jest dobrze trwać w uporze, czyli Babcia Lejla i jej zwierzaki

O naszym pierwszym nabytku autorstwa Tulin Kozikoglu pisałam tu. Dziś będzie o kolejnej części, bo jak wspominałam seria skradła Szyma i moje serce. Rymowane opowiastki  z morałem, zwierzaki w roli głównej oraz cudowna babcia narratorka. I jeżyk. Bardzo uparty. 

Ewolucja miłości

Sobota jak sobota. Każdy na nią czeka. Ojciec i Matka również. Ale kiedy wybija godzina czternasta, a starzy muszą jeszcze zrobić zakupy... no cóż... powiedzmy że do entuzjazmu nam daleko... ale jechać trzeba. 

Pomajowe marudzenie

Muszę Wam się przyznać że nie wiem. Przyjechałam dziś do pracy, wzięłam się za wykończenie jednego z zamówień... proceder wygląda tak: szyję, robię fotki, wydaję. Potem tekst na stronę. Przeszłam więc cały ten proceder... i myślę sobie" czas naskrobać coś na Partyzantce. Tylko co?

Kto szuka, ten znajdzie

Ostatnio coś się zmieniło. Matka szaleje, i choć w tygodniu nie ma jej w domu, w weekendy nadrabia. A to ciasto upiecze, a to mięso na chleb... a to zarządzi sianie warzywek i ziółek. Sama była w sklepie i nasionka wybrała. Tylko mobilizacji brak w narodzie...

Biedroneczki i Gryziek

Na pewno pisałam o tym, jak Szym długo i z przygodami adoptował się w przedszkolu. jak zdesperowany ojciec brał rozhisteryzowane dziecko pod pachę a ubierał dopiero w aucie, bo bunt był przeogromny. Musiałam o tym pisać, bo trauma była nie tylko Gnoma, ale dla nas również. Z początkiem lipca minie rok, jak moje dziecko rozpoczęło tą przygodę. I wiecie co? Jest fajnie :)

Miejsce w żłobku to nie koniec walki...

Bardzo dobrze znam ten moment, kiedy rodzic musi zdecydować się na przekazanie opieki nad swoją latoroślą. Wzywa praca, a dziecko musi zacząć uczyć się funkcjonować w grupie. Zaczyna się wybieranie przedszkola czy żłobka. Czasem jednak zbyt wielkiego wyboru nie mamy. Nie jest tajemnicą, że miejsca w publicznych placówkach tego rodzaju są, delikatnie mówiąc, ograniczone. Sama doświadczyłam opieszałości gminy, choć nam wyszło to na korzyść, bo Szym trafił na najlepszą przedszkolankę, jaką mogłam sobie wymarzyć. 

Witaj Maju

No i mamy maj. Nie zauważyłam nawet kiedy, bo będąc sześć dni w tygodniu w pracy, gubię czas w tempie zastraszającym. A przecież zaraz zaczną się sypać szczególne daty.

Nie tacy straszni bracia Grimm

O podejściu do czytania baśni maluchom pisałam tu. Pisałam też o Czerwnym Kapturku, którego Szym uwielbia, a dziś pokażę Wam inny zestaw baśni, do którego również wracamy często. I choć wiele osób twierdzi, że baśnie Braci Grimm są przerażające i nie dla przedszkolaków... ja zupełnie się z tym nie zgadzam.

Gryziek w natarciu

Jakoś tak się utarło, że książki ze zwierzakami w roli głównej Szymon czyta najchętniej. Czasem więc staram się znaleźć coś ciekawego. Ostatnio natrafiłam na wychodzącą właśnie serię Niesforne Zwierzaki. Postanowiłam spróbować. I wiecie co? 
Dla mnie bomba. 

Od biegacza do śmigacza

Nie mam wyjścia, muszę się pochwalić. No jak bum cyk cyk, jak nie wyśpiewam to pęknę. Choć i tak pękam - z dumy: mój trzy i pół letni syn śmiga na rowerze. Zaczęliśmy od drewniaka biegowego, dziś już jeździmy na zwykłym, dwukołowym. 

Wczoraj pójdę do dziadka...

Mój szalony trzy i pół latek używa coraz to dorosłych zwrotów. I coraz częściej pojawia się "dzisiaj", "wczoraj" i "jutro" w różnych dziwnych zestawieniach. No bo jak tu wytłumaczyć przedszkolakowi, że dzisiaj jest dzisiaj, wczoraj już było a jutro dopiero będzie? 

Bo mama wie wszystko!

Niedziela. Masa wygłupów w łóżku rodziców. Piski, krzyki, zaczepki i przytulasy. Rodzinny leniwy poranek. Nawet Gratis łapami i nosem rozpycha się i zaczepia wszystkich. Szaleństwo, w jakim trzy i pół latek odnajduje się najlepiej. 

Be living in la la land

Opowiem Ci o filmie, pełnym pasji, jazzu. O filmie, którego akcja toczy się w Los Angeles, a historia opowiedziana jest w formie musicalu. Opowiem Ci o filmie, nagrodzonym sześcioma Oscarami, siedmioma Złotymi Globami i pięcioma statuetkami Brytyjskiej Akademii Filmowej. 

Kolejna nietypowa przyjaźń w książce dla dzieci

Na tą książkę czaiłam się dość długo. Miała mnie rozbawić i wywołać śmiech na cały głos. Jednego jej odmówić nie można: jest bardzo interesująca i oryginalna. Dziś o Króliku i Misi autorstwa Juliana Gough'a i Jim'a Field'a. 

Hello, wiosenna Stegna !

No dobra, może z tą wiosenną Stegną przesadziłam. Ale z drugiej strony, tak bardzo już wyczekujemy cieplejszych i słonecznych dni, że każdy dzień z dodatnią temperaturą jest dla nas wiosną ;)  

Fistaszkowa Rozdawajka

O swojej małej firemece, szyjącej dla maluchów opowiadałam tu.  Swoja  pasję do szycia również nie raz opisywałam na Partyzantce. Dziś chciałam Was  zaprosić do Fisatszkowej rozdawajki. 
Do zdobycia są oryginalne nagrody: 

  1. Patchworkowa poduszka
  2. Mufka do wózka 
  3. Poduszka chmurka. 
Co trzeba zrobić? 
Kliknąć w poniższe zdjęcie, zalogować się do facebook'a i wykonać zadanie konkursowe.
Zapraszam serdecznie! :) 



Niedzielne śniadanie

Leniwa rodzinna niedziela dopiero się zaczyna. Wszyscy w piżamkach, snują się... poza ojcem. Ojciec w dresikach, zabiera się za śniadanie. Z Szymem ochoczo korzystamy z okazji, by zjeść i się nie narobić, a polenić się jeszcze.

Matka walczy o marzenia

W zasadzie w zeszłym roku zrealizowałam swoje marzenie. W dość ryzykownym okresie swojego życia, pełnym turbulencji i zawirowań postanowiłam założyć działalność. Choć sielankowe wyobrażenia się nie spełniły, to mimo wszystko walczę dalej by utrzymać marzenie. 
I wiecie co?
Nie żałuję.

A Ciebie co dopadło?

Jakoś tak się złożyło, że Szym jest trochę humorzastym trzylatkiem. Co prawda, nie do końca wiem jak to jest z tymi trzylatkami, ale Szymek potrafi w jednej sekundzie się obrazić, marudzić i dąsać. Do tego jakoś w tym samym okresie pojawiły się dziecięce strachy. Do tego stopnia, że nawet do toalety nie chciał iść sam. Postanowiłam znaleźć książkę zbliżoną do tematów. By oswoićstrachy i opanować sytuację.

Baju baj...

Czasem zdarza mi się natknąć na dziwne poglądy rodziców w sprawie czytania dzieciom baśni. Słyszałam wiele teorii na temat tego, że baśnie są bardzo brutalne - no bo jak to? Jaś wrzucił Babę Jagę do pieca? Mała dziewczynka idzie sama do lasu? Myśliwy rozpruwa brzuch wilka? A Król Ojciec każe zabić dwunastu synów, jeśli urodzi mu się córka?  

Próbujemy?

Ostatnie lata w tym miejscu były różne. Nie znaczy to że straciłam serce do mojej Partyzantki. Szanuje  i bardzo lubię to miejsce. Jednak narastające przez lata problemy nie sprzyjały systematyczności. Ale dzięki Klaudynie - Tulankowej Mamie, zapragnęłam odświeżyć to miejsce.